niedziela, 14 grudnia 2014

00. Prolog


"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas,
 gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać"


 Letnie promienie słoneczne, przebijające się przez wielkie okiennice białego budynku gildii, swoim ciepłem delikatnie muskały twarz różowowłosego młodzieńca. Opierając się o zimną ścianę, rozprostował nogi na pustej ławce ,a jego przygaśnięte, zielone oczy utkwiły w posturach jego przyjaciół. Po omacku sięgnął prawą dłonią kufla, upijając łyk napoju z lekkim uśmiechem.
- To już dzisiaj... - stwierdził cicho, odkładając naczynie. Kalendarz wiszący przy barze miał zaznaczoną dzisiejszą datę - 28 Sierpnia, dzień ich powrotu z wyspy Tenrou, po siedmioletnim śnie. Budziło to w nich mieszane uczucia - smutek, radość, złość - wszystko na co nie mieli wpływu i wszystko czego już nie odzyskają. Czymże byłoby jednak Fairy Tail, jeżeli nie zrobiłoby hucznej imprezy tego dnia, dającej znak  innym - Powróciliśmy.
Najbardziej w oczy chłopaka rzucała się parka ozdabiająca balustradę. Kolorowe świecidełka ze szkła układane w równej linii były przez speszoną Levi trzymaną w górze przez zirytowanego Gajeela. Żyłka na jego czole pulsowała co rusz wyraźniej, a zęby zgrzytały nieprzyjemnie w rytm bębnów, na których grała dwójka po jego bokach.
- P-przepraszam... z-zar-az sk-ończę - wydukała niebieskowłosa, przerzucając przydługie włosy na lewę ramie. 
- Nie obchodzi mnie kiedy skończysz, zabierz tylko tych dwóch kretynów!- warknął wściekły, zerkając na nią. Jet i Droy słysząc ich krótką wymianę zdań, zaczęli jeszcze głośniej walić w trzymane instrumenty, aby ich zagłuszyć. Zdarzało się to coraz częściej, od czasu kiedy zauważyli jak ich przyjaciółka zbliża się nadto do Redfox'a. Ich nachalność widoczna była na każdym kroku, w rozmowie, na misji czy w trakcie zwykłego spotkania. Pojawiali się wszędzie, gdzie tylko para miała okazje się udać we dwoje, bezwzględnie nie pozwalając by zostali sami. 
- Gajeel-san zaraz wybuchnie - pisnęła niska piętnastolatka , ze zmartwieniem patrząc na tę scenkę. Elfman pod dyktaturą siostry układał wolne stoliki według schematu, które Marvell przystrajała zebranymi po drodze kwiatami.
- Nie przejmuj się, oni zawsze się tak bawią - Mira ze słodkim uśmiechem zarzuciła kolejny obrus na stół. 
- Nie wiem, czy to zabawa... - powiedziała ciut ciszej, widząc jak czarnowłosy z furią rzucił nimi o ścianę. Złapał za bębny, leżące na ziemi i cisnął nimi w leżących mężczyzn, nokautując ich. 
- Nie zajmuj się innymi, tylko rób swoje - ponagliła ją Charla, latając za nią z poważną miną. Poprawiała co rusz robotę po niezdarnej dziewczynce, nie mając serca jej upomnieć kiedy tak się starała. 
Nie wszyscy jednak byli zaangażowani w pracę. Większość siedząca w gildii robiła to co zazwyczaj - siedziała na tyłku i plotkując, popijała najróżniejsze trunki dostępne w barze. Jednym z takowych osobników był właśnie Gray siedzący naprzeciw najmłodszej Strauss. Białowłosa z wymuszonym uśmiechem upinała włosy w wysoką kitkę, mierząc karcącym wzrokiem maga. Była zdenerwowana z powodu całej tej sytuacji, bowiem to ona była teraz mordowana spojrzeniem przez Lockser- jak zwykle wymyślającej niestworzone historię. Chłopak jednak ignorował całkowicie jej spojrzenie, dalej opowiadając swoje.Doskonale wiedział o uczuciach jakimi darzyła go Juvia, jednak nic z tym nie robił, a nawet specjalnie dawał powody, aby sama sobie wymyślała jakieś historyjki i kipiała z zazdrości. Tak jak w tej chwili.
- Kto by pomyślał, że tak szybko miną te trzy lata - różowowłosy uśmiechnął się lekko, upijając łyk trunku z kufla. Kątem oka zerknął na drugą stronę dębowego stołu, wprost na Lucy. Jej dłuższe blond włosy opadały luźno na drobne ramiona, różowe usta kwitły w szerokim uśmiechu, a para błyszczących oczu patrzyła wprost na niego. Niewiele się zmieniła, chyba jak oni wszyscy. Niektórzy trochę przytyli - jak Droy, ścieli lub zapuścili włosy - jak Erza czy Juvia, bądź po prostu urośli - jak Wendy.
- W sumie... to nie tylko te trzy lata szybko minęły - zaśmiała się krótko, odrzucając kosmyk zalegający na jej twarzy. - Sama nie wierzę, że to aż 11 lat temu dołączyłam do Fairy Tail - westchnęła z nostalgią wyczuwalną w głosie. Gildia z minuty na minutę, stawała się coraz bardziej barwna. Ściany i balustrady były  przystrojone kolorowymi elementami z papieru, bądź szkła, a na scenie krzątał się Gajeel rozkładający swój sprzęt muzyczny. Każdy element był już idealnie ułożony, czemu z dumą przyglądała się dwójka magów. -Nee... Natsu - zagadnęła blondynka, uśmiechając się złośliwie. - Pamiętasz jak się poznaliśmy?
- ... W Hargeon, byłaś w tłumie fanek fałszywego Salamandra -skrzywił się. podciągając jedną nogę tak, aby móc się o nią oprzeć. -A już myślałem, że w końcu znalazłem Igneela...- westchnął zawiedziony, na co jego przyjaciółka wybuchła śmiechem, łapiąc się za brzuch.
- To twoja wina! Myślałeś, że spotkasz w środku miasta smoka ziejącego ogniem? - jej rozbawienie, zaraz udzieliło się i jemu.
- To nie moja wina, taką informację mi przekazano - naburmuszył się przez chwilę, zaraz ukazując szereg swoich białych zębów. - Mimo wszystko, dzięki temu cię poznałem, więc nie żałuję - na policzki Lucy wstąpiły lekkie rumieńce, a ona szybko starała się zmienić temat.
- E-hem - odkaszlnęła. - J-jak misja!? Spotkałeś Graya w trakcie , co nie? -  zagadnęła , uznając to za najlepszy temat do rozmowy. Usiadła już normalnie, opierając się łokciami o drewniany blat. 
- Nie wspominaj... - syknął zezłoszczony, siadając tak samo jak ona. - Nigdy więcej nie mam zamiaru wracać z tą durną mrożonką. Tylko truje i mi przeszkadza - posłał błyskawice w stronę bruneta, który zjeżył się i spojrzał z równie negatywnym nastawieniem w jego stronę. Widząc jednak, że to Natsu, cyknął niezadowolony i powrócił do prowadzonej rozmowy.
- Aż tak się pokłóciliście? - zaskoczona zamrugała kilkakrotnie, patrząc to na jednego, to na drugiego. - Jeszcze chyba nie było czegoś takiego, żebyście unikali konfrontacji! Nawet Erzy nie ma! 
- To nie tak... nie przejmuj się - dopił resztki alkoholu, rozgrzanego od słońca na tyle, by stracił swój prawowity smak. W tym momencie do gildii weszła Tytania, w ręku trzymając pokaźny bukiet kwiatów.Po samym jej wejściu w sali zapanowała grobowa cisza przerwana dopiero przez magini.
- Za chwile idziemy do mistrza! - ogłosiła wyraźnie, roztaczając wokół siebie aurę nie pozwalającą na sprzeciw. Każdy kto znał Erzę, wiedział, że nie ma siły zdolnej do przeciwstawienia się jej. I tu było tak samo. Wszyscy porzucając swoje aktualne zajęcia, grzecznie ruszyli do wyjścia, według rozkazu wydanego przez kobietę, poza ognistym smoczym zabójcą.  - Natsu, wy też idziecie - zwróciła się bezpośrednio w ich stronę, lecz delikatniej niż w stosunku do reszty. Chłopak niezdarnie przeczesał włosy dłonią, robiąc jeszcze większy bałagan na głowie.
- Co za wrzód na dupie... - wstał, szturchając lekko Happy'ego, który chrapał sobie smacznie na ławce obok. Kotek zaspany przetarł oczy i wzbił się w powietrze, podlatując bliżej przyjaciela.
- Co się stało?
- Musimy iść na grób poprzedniego mistrza, Hadesa. Staruszek tak wczoraj zarządził, pamiętasz? - poczochrał futro kociakowi, którego oczy stały się jeszcze większe niż zwykle.
- Zapomniałem kwiatów z domu!  - uderzył się łapką. - Zaraz po nie polecę, idźcie beze mnie! - wyleciał przez otwarte okno, nim Dragneel zdążył cokolwiek odpowiedzieć.
- Happy bierze z ciebie całkowicie przykład! - zachichotała jego towarzyszka, poprawiając zakolanówki. - Wchodzi i wychodzi oknami , dokładnie jak ty - podniosła się z ławki i ruszyła do wyjścia.
- Jak ty mnie znasz - uśmiechnął się nikle pod nosem i ruszył za nią.

 Było południe, kiedy słońce było aktualnie w najwyższym punkcie na niebie. Jego ciepło dawało się mocno we znaki, gdzie temperatura osiągała w tych godzinach dobrze ponad 30*. Głównie dlatego uliczki były opustoszałe, a ludzie całymi gromadami czas spędzali na plaży, bądź w domu z klimatyzacją włączoną na max. Grupa, którą prowadziła Tytania, nie miała takiej dogodności. Tempem narzuconym przez kobietę, jak żołnierze maszerowali wyznaczoną trasą. Kto tylko zwolnił, bądź marudził zaraz dostawał reprymendę i powracał do szeregu grzecznie idąc dalej. Ten kanon omijała parka na końcu, która dołączyła do grupy po zebraniu i spacerowała spokojnie w coraz większym odstępie od przyjaciół, a cisza miasta, udzieliła się i im. Natsu ze spokojem obserwował letni krajobraz, a Lucy w tym czasie przyglądała mu się dokładnie, z lekkim zmartwieniem. Jego radosne, zielone oczy, teraz były lekko przygaszone i podkrążone ze zmęczenia. Sterczące, lekko przydługie, różowe włosy rozwiane były na wszystkie strony. Skóra była coraz bledsza, a usta lekko popękane. Coraz bardziej zaczął przypominać Gildartsa, nawet pod względem nawału pracy.
- Powinieneś odpocząć - powiedziała , marszcząc brwi. - Przepracujesz się w końcu... już wyglądasz jak chodzące zombie.
- Nie mogę - uśmiechnął się lekko, patrząc przed siebie. - Jutro znowu wyruszam, mam jeszcze niedokończone zlecenie, od którego oderwał mnie Gray - zasyczał na samo wspomnienie. - Jakbym musiał tu być co roku, w ten dzień... - westchnął ociężale, przecierając oczy. 
- Nie marudź, to do ciebie niepodobne - posłała mu uśmiech, który tak kochał. Nie wiedział czemu, ale zawsze go uspokajał, a zarazem dodawał sił. Często przez niego ulegał prośbom blondynki, choćby pod względem misji, na które nie miał ochoty. - Poza tym dobrze, że tam idziemy - przeciągnęła się, w zasięgu wzroku dostrzegając wielką bramę, prowadzącą na wielkie pole cmentarne. - Odwiedzę w końcu rodziców  - jej oczy lekko przygasły, a uśmiech zniknął. To był właśnie jeden ze skutków, ich siedmioletniego snu. Stracona szansa na pogodzenie się z ojcem czy choćby ponowne zobaczenie go. Sprawa, której nie da się cofnąć, ani zmienić.
-W porządku, pójdę z tobą - dodał cicho, zwalniając kroku. Spojrzał na jej kruchą posturę, zaciskając mocniej zęby. To czego najbardziej w tym nienawidził, to właśnie była jego niemoc. Nie mógł nic dla niej zrobić, ani nic powiedzieć, mógł tylko milczeć.

W tym czasie magowie dotarli do swojego celu, którym był nagrobek drugiego z mistrzów gildii, Hadesa. Wyróżniał się on od reszty, pod względem wielkości i koloru. Kiedy większość była szara, bądź czarna, on był w kolorze czerwieni z wyrytym pokaźnym znakiem gildii na płycie. Był zdrajcą i wrogiem, ale pomimo to był kimś ważnym dla ich mistrza i pomimo urazu musieli postąpić właściwie. Na miejsce przybyli jednak ostatni. Przy grobie stał już ich mistrz Macarov, wraz z jego starą przyjaciółką Poryusicą i towarzyszącym jej smoczymi zabójcami z Sabertooth.
- Witaj Poryusica-san, a także wy Sting, Rouge - zagadnęła pierwsza Tytania, podchodząc najbliżej zabranych. Różowowłosa zerknęła na nią spokojnie, a kiedy zauważyła resztę, natychmiast się spięła.
- Idę stąd, za dużo ludzi się zebrało - obwieściła, podnosząc wielką torbę z ziemi. 
- Dziękuję, że byłaś - zwrócił się do niej Macarov, a ona nic nie odpowiadając,  ruszyła w kierunku lasu, odganiając wszystkich, którzy stali jej na drodze. - Ech... cała ona - westchnął na ten widok, przecierając skronie. - Dobrze, że już jesteście. Myślałem, że się nie pojawicie - spojrzał po swoich dzieciach z uśmiechem. - Oddajmy cześć poprzedniemu mistrzowi, który doprowadził naszą gildię do miejsca, w jakim aktualnie jest - wszyscy opuścili głowy, zachowując ciszę przez minutę. Po jej upłynięciu, pierwszym który się wyrwał był młody mistrz Sabertooth.
- Erza-san, Natsu-san nie przyszedł z wami? -zaczął się rozglądać w tłumie z szerokim uśmiechem. Było trzeba przyznać, że w tym był bardzo podobny do Dragneela. Pełen energii, narwany i nawet ten sam uśmiech. 
- Nie ma go tu - blondyn od raz spochmurniał. - Ale jest niedaleko, właśnie po niego idziemy, chcesz iść? - zaproponowała, a on pokiwał głową na zgodę. - To poczekajcie chwilę - poprosiła i kucnęła kładąc kwiaty w wolnym miejscu, składając ręce jeszcze raz do modlitwy. Chłopak,  wzdychając przeciągle, wycofał się wraz z przyjacielem parę kroków od zebranych.
- Natsu-san jest pewnie z Lucy-san... - spojrzał w głąb cmentarza, mrucząc pod nosem. Podziwiał Salamandra od dziecka i czasami złościł go fakt, że nie może się tak zaprzyjaźnić i spędzać tak dużo czasu co magini. Był jednak świadomy, że tego nie zmieni, bowiem wiedział jakie relacje ich łączą.

Niedługo po tym Dragneel, nieśpiesznym krokiem dogonił swoją przyjaciółkę, która kucała przed grobami z imionami jej rodziców. Z zamkniętymi oczyma, składała dłonie do modlitwy i trwała w takim stanie nawet po jego pojawieniu się. Stanął obok, nie chcąc jej przeszkadzać i z zamyśleniem wpatrywał się w jeden punkt. Jego mina w tym momencie nic nie wyrażała,jakby całkowicie nic się teraz nie liczyło. Cmentarz nawet w lecie, był bezbarwnym i chłodnym miejscem, które wysysało z człowieka całe szczęście. Nie lubił tu przebywać, nieważne z jakiego powodu. Ostatnio nawet przeszkadzał mu powrót do domu, za dużo wspomnień, za dużo niedokończonych spraw...
- Natsu- zagadnął niepewnie Happy, podlatując do przyjaciela z kwiatami w łapkach. Dopiero kiedy zbliżył się wystarczająco blisko, różowowłosy ocknął się z zamyślenia, patrząc na niego z lekkim uśmiechem. Odebrał od niego kwiaty i wolną ręką poczochrał mu futro na łebku. 
- Dziękuje - powiedział, a kot wylądował na ziemi , łapką dotykając jego nogi. - Lucy... - zaczął. - Pamiętasz egzamin na maga klasy S? - zaśmiał się krótko, a dziewczyna kończąc modlitwę spojrzała na niego.
- Pewnie. Dzięki mnie Cana była bliska zwycięstwa, w przeciwieństwie do was, głąby - zachichotał wstając. Dłonie splotła przed sobą, patrząc w niebo, które mienić zaczęło się delikatną barwą różu.
- Walczyłem wtedy z Gildartsem, naprawdę długo czekałem na tę walkę, ale znowu przegrałem... Sądziłem, że tym razem mi się uda! Ach to było takie frustrujące ! - zawołał głośno, wybuchając śmiechem. - Wtedy byłem tak skupiony na egzaminie, że całkowicie zapomniałem o tobie... A przecież jesteśmy drużyną. Nawet jeżeli nie w trakcie testu, to i tak to się nie powinno wtedy liczyć. 
- W porządku Natsu... - zacisnęła usta w cienką linie.
- Powinienem posłuchać cię wtedy, zamiast ślepo rzucać się do walki. Zignorowałem cię, zaślepiony całkowicie swoją furią - spuścił lekko głowę, zaciskając pięści z całej siły. Kwiaty, które trzymał opadły  na ziemię z resztkami ognia, które wydostały się z dłoni chłopaka. - Gdybym tylko wiedział ... - jego głos zadrżał, a nogi ugięły pod własnym ciężarem. Upadł bezwładnie na kolana , zagryzając w boleści dolną wargę, a z jego oczu zaczęły spływać łzy. - Gdybym tylko wiedział, że  to takie ważne - załkał, a oczy Happy'ego zalśniły od zbierających się w nich łez. Lucy spojrzała na niego z bólem w oczach.
- Natsu... - na ramieniu chłopaka wylądowała blada dłoń Tytanii, która ze łzami w oczach uklękła za nim, przytulając się do jego pleców. - Nie możesz się o to ciągle obwiniać, to nie była twoja wina... - powiedziała twardo, marszcząc brwi. Ciężko jej było wciąż patrzeć na to jak cierpi samotnie, oddalając się od nich. 
- Gdybym tylko wiedział, że to ostatni raz... -szepnął łamliwym głosem patrząc w kierunku Lucy, której postać zaczęła przenikać promienie słoneczne. Po chwili rozmyła się całkowicie, a wzrok chłopaka utkwił w płycie z marmuru, z wyrytym tekstem: 

Lucy Heartfilia

x767 - x791

Rest in Peace

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦

No i prolog za mną. Ciekawe ilu z was złapało się na "motyw Lucy" ? Specjalnie starałam się to tak napisać, żeby nawet po zrozumieniu sytuacji miało to wszystko sens i kiedy np. Erza się zwraca w ich stronę " wy też idziecie", to mówi to do Happy'ego i Natsu, a nie Natsu i Lucy :).
Cała historia nie będzie opiewała w taki ..."smutny" nastrój i takie akcje pojawiać się będą rzadko. Fabułę mam już określoną i za rozdział, góra dwa wkroczę na główny motyw historii. 
Co do zakładek - pojawią się one w niedługim czasie i nie będą to tylko bohaterowie. Rozdziały będą dzielone na "tomy", trochę jak w niektórych mangach. 

+ Bohaterowie są kreowani trochę inaczej w mojej historii, bowiem to fanfick i proszę o tym nie zapominać. To, że Natsu jest taki, a nie inny to część spektaklu i jego charakter jest na tej podstawie kreowany. Nie będę jednak zmieniać tego drastycznie i postaci będą nadal przypominały te "młodsze" odpowiedniki. No cóż, wszystko się wyjaśni w trakcie. Już nie przynudzam. Do zobaczenia przy kolejnym rozdziale :D

22 komentarze:

  1. Bloga dorwałam przez Twoje zgłoszenie na Katalogu. Jako, że ciekawie się zapowiadało, to zajrzałam. Kiedy przeczytałam opis bloga na Katalogu, pomyślałam, że tą martwą osobą może być Lucy. I jak widać, nie myliłam się. :D I powiem tak, byłabym bardzo załamana, że Lucy nie żyje, gdyby nie fakt, ze zajrzałam do zakładki bohaterowie, gdzie zdradziłaś nam, że Lucynka jednak żyje. xD Bardzo podobał mi się pomysł, że Lucy przez cały prolog jakby była, a okazało się, że to po prostu Natsu usilnie starał się pamiętać i wyobrażać sobie, ze wciąż jest z nim. Piękne to było, pomysłowe i dobrze przedstawione. :)
    Cały prolog mi się podobał. Dobrze wszystko rozplanowałaś i nawet udało Ci się przedstawić nam bohaterów po tych trzech latach. Super! :) Czekam na więcej! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Twoim komentarzu spadł mi kamień z serca. Wiele razy czytałam ten rozdział i ciągle doszukiwałam się czegoś, co mogłabym poprawić - dobrze wiedzieć, że jednak się podoba i mogę w końcu wziąć się za poprawkę pierwszego rozdziału.
      + Spokojnie, Lucy żyje, to prawdziwy "spoiler" :D. Motyw jej "śmierci" , choć nie oryginalny , to ważny element, który ma spory wpływ na historię. Jak mogłoby jej nie być? NaLu bez Lu, to już nie NaLu.
      I dziękuje za komentarz, naprawdę mnie ucieszył :D.

      Usuń
    2. Ach, Shiro, skąd ja to znam? :D Każdy mój rozdział, który napiszę czytam, poprawiam, modyfikuję a ostateczna wersja nigdy mnie nie zadowala. XD Ale to chyba dobrze, że wymagamy od siebie perfekcji? ;) Ważne, że się starasz i z pewnością widać, że przyłożyłaś się do rozdziału. ^^
      Dobra, kończę słodzić, bo Ci zęby od nadmiaru cukru spróchnieją. xD
      Buźka! I

      Usuń
  2. Witam!
    Twoje zgłoszenie zostało dodane do Katalogu. Jako, że nie wyświetlały mi się żadne z obrazków, których linki wkleiłaś do zgłoszenia, byłam zmuszona pobrać obrazek z Twojego głównego. Przepraszam za to, nie posądź mnie o kradzież, plagiat, czy kij wie co tam jeszcze.
    Zapraszam do dodawania nowych rozdziałów!

    Pozdrawiam cieplutko,
    Suu.
    [katalog-fairy-tail.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu jaki świetny prolog. Tak jakoś myślałam, że tą osobą która nie wróciła jest Lucy, ale czytając prolog zaczełam w to wątpić. Nawet nie wiesz jaka byłam zaskoczona końcówką. Prawie się popłakałam. Biedny Natsu tak za nią teskni, że aż sobie wyobraża jakby żyła.
    Z niecierpliwością czekam na kolejną notkę. Przesyłam wenki jak najwięcej. Do na następnego :*.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okej przyznaję się bez bicia. Nie rozumiem motywu z Lucy.
    Nashi: Bo iloraz twojej inteligencji równa się zero.
    Hidoi ;_;. Lucy nie żyje tak? Tego chyba też do końca nie wiemy. Wiadome jest, że po prostu nie powróciła z Tenrou.
    Lucy, która pojawia się w prologu jest tylko wymyślona przez Natsu? Czy jednak to prawdziwa Luśka, która straciła swoją fizyczną postać? Ale jeśli tak to dlaczego tylko Natsu ją widzi? I jeśli tak to dlaczego zniknęła na końcu prologa?
    Okej wiem filozofuję ;_; tak już mam.
    Zapewne i tak dowiemy się wszystkiego w dalszych rozdziałach więc po prostu muszę poczekać.
    Fabuła zaczyna się bardzo ciekawie i nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Informuję, że zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Award ^^ wejdź na bloga http://przygody-fairy-tail-nalu.blogspot.com/ tam dowiesz się wszystkiego :D

      Usuń
  5. Dziewczyno ! To było ... Świetne !!!!! Zapowiada się tak dobrze, że nie potrafię się doczekać więcej ! Na samym początku myślałam że Macrov umarł xD Dlaczego oni nie poszli na grób Lucy tylko na grób kogoś innego -_- ?!?! XD Ah ta Coco i jej flustracja XDD ! Ni nic czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest Fairy Tail. To byłoby zbyt piękne, żeby ktoś umarł. No, chyba że autor byłby mną albo Chan. A nie, tutaj jest Shiro.
    Zapowiadało się całkiem nieźle, tylko...
    Shiruś zawsze stawia przecinki z dupy. I zapomina o przecinkach. Ale to już standard, powinnam się przyzwyczaić. Więc to do poprawy. Wyczaisz pewnie miejsca na trzeźwo, bo wiedze masz, tylko czasem coś się wymsknie.
    Jeśli chodzi o poprawny zapis dialogów, to już Ci podlinkowałam co nieco, więc pozostaje jedynie siedzieć i wkuwać.
    Poruszając kwestie stylistyczne, należy napomknąć o tym, że niektóre zdania może trochę inaczej bym skonstruowała.
    W sumie to dobry wstęp do historii - przedstawienie Natsu jako faceta chorego psychicznie, prześladowanego przez przeszłość, niemogącego się uwolnić. Fajnie, bo niemerysujaśnie.
    Ale nadal lecimy za szybko. Wychodzi na to, że było przeciętnie, może nawet dobrze, ale nic poza tym. Fajnie, że próbujesz czegoś innego, chcesz zaciekawić czytelnika, ale żeby to się udało, trzeba dopilnować interpunkcji i takich kwestii technicznych jak wyjustowany tekst czy pauzy/półpauzy.
    Ale ogólnie jesteśmy na dobrej drodze. Tylko nie można spieprzyć w miare ciekawego początku.
    W sumie na razie tyle mogę napisać.
    Bai, bai.
    A.
    Jeszcze jedno.
    Znajdź sobie porządną betę. Przyda się. <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się ciekawie :) Kiedy pojawi się nowy rozdział, poinformuj mnie o tym :)

    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Nabrałam się ;c A łzy cisnęły mi się do oczu jak szalone. Prolog był naprawdę świetny i nie mogę się dowiedzieć co pociągniesz z tą historią~~
    Życzę weny kochana :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zatrzymałam się tu na dłużej, bo zachwycił mnie szablon. Jest piękny :) Czasami jednak warto o niego zadbać (chyba sama też powinnam wziąć sobie to stwierdzenie do serca) :P
    Przeczytałam Prolog i muszę przyznać, że strasznie mnie zainteresował :) Sam pomysł na opowiadanie jest według mnie naprawdę dobry i masz tutaj niezłe pole do popisu. Jak się okazało, osobą, która nie wróciła jest Lucy. Mimo wszystko czuję, że jeszcze ujrzymy ją żywą :) Szkoda mi trochę Natsu, który wydawał się być załamany. Nie dziwię się, że mocno to przeżył.
    Końcówka smuta, ale liczę na to, że całość nie będzie tak dramatyczna. Z resztą, wszystko się okaże w trakcie. A ja z chęcią przekonam się o tym na własne oczy :)
    Pozdrawiam Cię i życzę weny! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem szczerze, że urzekło mnie kilka rzeczy na tym blogu. Po pierwsze muszę koniecznie wyznać, iż szablon jeat cudowny. Lubie, kiedy przy czytaniu panują raczej ciemniejsze barwy. No ale teraz o najważniejszym.. opowiadanie! Nigdzie wcześniej nie widziałam, aby ktoś wykorzystał podobną fabułę. Punkt za pomysłowość ;) Narazie jest tylko prolog, ale naprawdę już chwycił mnie za serce. Jest tam troche wszystkiego. Jeśli wiesz o co mi chodzi :p nie będę się wiecej rozpisywać, ale wiedz, że z niecierpliwością czekam na rozwinięcie histori. Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo czasu na pisanie oraz weny.
    ~Anonimka

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy mogę się spodziewać pierwszego rozdziału? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wstępie przepraszam, że jeszcze go nie napisałam. Mam rozpiskę na cały pierwszy "tom" (czyli około 6-7 rozdziałów), ale gorzej z czasem na zrealizowanie go. Mogłabym przysiąść i napisać to na odpierdziel, ale ten blog jest dla mnie czymś w rodzaju treningu, według którego szkole się w pisarstwie ( by naskrobać rozdział potrzebuje czasu i odpowiedniego zasobu słów do obrazowania wam mojej wizji) i nie chce tego robić byle jak. Jestem w maturalnej klasie, więc nauczyciele cisną nas jak tylko mogą, a to wypala większość mojej energii.
      Postaram się go napisać niedługo, dobrze wiedzieć, że ktoś na niego czeka - bardziej się chce :)

      Usuń
    2. Wiem jak to jest z czasem na realizowanie różnych celów. :/ jak ja dobrze to znam. xD. Naprawdę cholernie się nie mogę doczekać!

      Usuń
  12. Super prolog :) Nie mogę się doczekać pierwszego rozdziału xD

    OdpowiedzUsuń
  13. Happy~Chan się kłania!
    Przeczytałam, jestem ciekawa dalszego ciągu, przez rozdział przebrnęłam z lekkością i bardzo się cieszę, że tutaj trafiłam.
    Czekam na dalszy ciąg i ślę weny.~
    Pozdrawiam, Happy~Chan! ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajnie napisane, ale ...ja się pytam gdzie rozdział?! Już 5 miesięcy xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Najgorsza rzecz w tym blogu... Brak kolejnych rozdziałów. Świetnie zapowiadająca się historia, bardzo realistyczne przedstawienie uczuć Natsu po śmierci Lucy... Chyba śmierci... Naprawdę pięknie, tylko gdzie kolejne rozdziały? Gdzie reszta historii!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Czy pojawi się kontynuacja tego opowiadania?

    OdpowiedzUsuń